O postanowieniach

Każdy moment jest dobry, aby wprowadzić lekkie modyfikacje w swoim życiu i małymi krokami zbliżyć się do celu, albo poprostu lepszej wersji siebie. To niekoniecznie musi być nowy rok, tak samo dobry będzie środowy wieczór, piątkowy poranek, jak i każdy inny dzień. Najważniejsze to powiedzieć samemu sobie o co tak właściwie mi chodzi, czego ja chcę, co lubię, co mnie denerwuje, a co wprawia w cichy zachwyt. Warto później zrobić sobie odsiew postanowień, aby skupić się na tym co najważniejsze. Pamiętam jak wielokrotnie wpadałam w wir celów, projektów, list „to do” i po powrocie z pracy nie wiedziałam czy mam biec ćwiczyć z chodakowską, odpalać photoshopa z kolejną lekcją czy ćwiczyć hiszpańskie czasowniki, a może wszystko to jednocześnie? Strasznie mnie to męczyło i robiąc jedną rzecz już myślałam o następnej, a w konsekwencji nic nie robiłam dobrze. Stąd postanowienie numer 1. skupić się na jednej rzeczy w danej chwili i maksymalnie 3 w dłuższej perspektywie. Na moim biurku od jakiegoś czasu króluje tapeta z hasłem „You can do anything, but not everything”, co zawsze przypomina mi, że lepiej robić kilka rzeczy solidnie, niż milion byle jak. A propos bylejakości to moje postanowienie numer 2. Stop bylejakości! Zarówno tej namacalnej, jak np. pogniecione ubranie, przybrudzone buty, jedzenie byle czego w pośpiechu, czy spóźnianie się, jak i tej mentalnej, karmienia się złymi wiadomościami, utrzymywanie toksycznych kontaktów czy myślenie o sobie negatywnie. Wiem, że daleko mi od perfekcyjności i wcale do niej nie dążę, ale chciałabym przykładać większą uwagę do jakości w moim życiu, nie odkładania życia na później i nie zadowalania się przeciętnością. Postanowienie numer 3. Wdzięczność. Co wieczór znajduję kilka chwil, żeby usiąść na swoim niewygodnym krześle i przez moment pomyśleć (i zapisać) co dobrego wydarzyło się danego dnia i za co chciałabym podziękować. Brzmi jak z taniego poradnika? Ano brzmi, ale działa. Po chwili skupienia na pozytywnych rzeczach czuję wewnętrzny spokój, złe momenty, stres czy niepokój rozmywają się w mglistych wspomnieniach, a rano budzę się w lepszym nastroju. Serio, warto spróbować, bo zajmuje to tylko chwilkę, a konsekwencje są bardzo przyjemne. Ostatnia rzecz. 4 Don’t break the chain. Ale o tym później, jak mój łańcuch wydłuży się na tyle, żebym mogła się powymądrzać jakie to wspaniałe i jak motywująco działa ;)
Może 4 postanwienia nie są ambitnym wyzwaniem, ale po dłużących się listach z zeszłych lat, kiedy okazywało się, że po miesiącu trudno mi było spamiętać wszystkie punkty, czas na numeryczną rewolucję. Udowodnię, że 4 jest większe od 20.

This article has 3 comments

  1. Olga

    Zapomniałaś dodać o pierwszym i najważniejszym postanowieniu w którym mam swój niewielki udział :D. Co prawda dopiero w piątek odwiedzę miejsce skarbów wszelakich zwane potocznie Galerią Krakowską ale czuje, że ów postanowienie jest kluczowym w tym roku i tak marginalnie potraktowanym we wpisie. Cieszymy się całym funclubem, że tak ładnie działasz!! Z tej okazji nie zapomnę o żadnym przecinku przed „że” :D. Pozdrawiam serdecznie i liczę na więcej takich spotkań w wirtualnym Świecie. :)

  2. justek

    Ooo ja właśnie też chcę się skupić na postanowieniu nr 2 :-) a po twoim wpisie spróbuje tak rozpisać swoje cele żeby nie było ich 10, tylko mniej. Może faktycznie warto, żeby były bardziej tematyczne niż konkretne :) Powodzenia z realizacja !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>