Minimalizm jest powszechnie kojarzony z pozbywaniem się zbędnych rzeczy i niezastępowaniem ich kolejnymi. Jednak esencja minimalizmu jest ukryta gdzie indziej… Jego podstawą jest brak pożądania kolejnych przedmiotów i radość z tego co aktualnie posiadamy. Ile razy zdarzyło nam się pomyśleć, że jeśli będziemy mieli lepszy samochód, to będziemy lepszymi ludźmi. Super torebka sprawi, że będziemy czuć się i wyglądać szałowo, nowszy telefon zagwarantuje nam podziw znajomych, podobnie jak egzotyczne wakacje. I tak wprawiamy się w stan wiecznego oczekiwania, bo jeszcze tylko ta jedna rzecz i już będziemy mogli żyć pełnią życia i czuć się spełnieni. Kiedy już zdobędziemy pożądany przedmiot, zawsze na horyzoncie pojawi się coś nowego i tak koło się zamyka.

Następnym problemem związanym z pogonią za kolejnymi przedmiotami jest przerzucanie swojej wartości i pewności siebie na dobra materialne. Rolex na nadgarstku może całkiem nieźle wzmocnić pozycję w towarzystwie, nawet kiedy nie ma się nic wartościowego do zaprezentowania samym sobą. Istnieje duże niebezpieczeństwo, że wpadniemy w pułapkę myślenia, że im droższe i „fajniejsze” mamy rzeczy tym będziemy bardziej lubiani i szanowani przez innych. W pewnym momencie, zamiast skupić się na swoim rozwoju, umiejętnościach czy pogłębianiu wiedzy, skupiamy się na pogoni za lepszą, nowszą i szybszą duperelą. Zastanówmy się przez moment, ile każdy z nas jest wart bez tych wszystkich ozdób, którymi się otaczamy, jak skutecznie potrafilibyśmy bronić swojego zdania mając na sobie tylko t-shirt i krótkie spodenki oraz czy czulibyśmy się komfortowo stojąc obok pozornie bogatej osoby z Rolexem, opierającej się o swojego Aston Martina. Ja czułabym się średnio, ale wciąż nad tym pracuje.

Warto rano po obudzeniu przywołać do siebie myśl, że oto teraz jestem szczęśliwy, mam wszystko czego potrzebuję, jestem zdrowy i niczego więcej nie pragnę. Jestem szczęśliwy i spełniony w tym rzeczywistym momencie, nie kiedy kupię nowy samochód albo nowe buty, tylko tu i teraz.
Odpuszczenie sobie ścigania kolejnych przedmiotów ma olbrzymią zaletę, gdyż w pewnym momencie przestajemy się przejmować tym co inni o nas pomyślą. Dość łatwo wtedy zweryfikować przyjaciół i odkryć, którzy są tymi prawdziwymi, a którzy utrzymują z nami kontakt, bo modnie się ubieramy i robimy zdjęcia lustrzanką.
Fightclub

This article has 4 comments

  1. maugomaugo

    święte słowa!  właściwie zgrabnie ujęłaś to, co sama myslę, a było zagubione w chaosie mojej głowy. popieram ideę minimalizmu bez pożądania kolejnych rzeczy. niestety w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie nie jest to droga łatwa i lekka. Ale warto nad tym pracować. w końcu nie ubiór mówi, jakimi jesteśmy ludźmi, lecz nasze wnętrze (oczywiście nie nawołuję też do niedbalstwa i niechlujstwa, ale zadbany wygląd nie musi równać się zakupoholizm i mania posiadania :)

    odpowiadając na Twoje pytanie: jak czułabym się w t-shircie przy osobie w super garniaku i wywalonym w kosmos samochodzie? otóż podobnie jak Ty – marnie. Zauważam to w codziennym życiu, w sytuacjach, które nie powinny mnie obchodzić, a jednak, łapię się na tym, że jak wyjdę na miasto w przysłowiowych dresach, to czuję się gorzej niż kobieta wyszykowana od stóp do głów. Ale tak jak pisałam, trzeba nad tym pracować. droga łatwa nie jest, ale myślę że warto. Trzeba po prostu budować swoją pewnośc siebie nie na swoim ubiorze, ale na swojej wiedzy i umiejętnościach. :)

  2. Batmaniastaa

    dzisiaj trafiłam na tego bloga i jednym tchem przeczytałam wszystkie posty, jestem w szoku że jeszcze są ludzie dla których nie są ważne gadżety i dobra materialne oraz że mozna tak dobrze ująć myśli, które równeż podzielam, napewno będę tutaj zaglądać :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>