Kilka słów o porównywaniu.
I jak tu nie zacząć banałem, że choć każdy z nas jest inny to jednak wszystkich łączy to samo? Każdy przeżywa chwile chwały, radości, świętuje sukcesy, spełnia marzenia i przeżywa momenty zachwytu. Niestety, każdy z nas równie często boryka się z problemami, czasem płacze z bezsilności, przeżywa tragedie i z trudem znajduje siły by podnieść się po porażce. Nierzadko nasze wyobrażenie o innych ludziach kończy się tylko na tej pierwszej części, która w efekcie generuje zazdrość i niezdrowe porównywanie. Znam wiele osób, które patrząc z boku, odniosły duży sukces w ogóle się przy tym nie pocąc, mają fajne rodziny, spełniają się w pracy i mieszkają w domku z białym płotkiem. Do niedawna przypełzała mi do głowy myśl, czemu to nie jestem ja, czemu to nie ja grzeję się na plaży bimbając całymi dniami i czemu jeszcze do cholery nie leżę na skórze niedźwiedzia przed kominkiem, najlepiej w St. Moritz. Przyznaję z bólem serca, że byłam zazdrośnicą i ogarniał mnie smutek, kiedy w zawodach na dłuższą listę osiągnięć ktoś inny mnie wyprzedzał, albo na liczbę centymetrów w biodrach, albo… Momentem w którym nastąpił przełom było poznanie „pełniejszej” historii kilku z tych osób. Ich zmagania z chorobą, rozwody, złe decyzje finansowe, itd. Nagle dotarło do mnie, że życie tych ludzi nie jest takie kolorowe jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, a każda chwila szczęścia została okupiona łzami i potem.
W kwestii podejścia do życia, mentalnie mam dalej 5 lat i dużo rzeczy muszę sobie najpierw sama wytłumaczyć i wyciągnąć wnioski. I tak, to doświadczenie nauczyło mnie, że nigdy nie znamy wszystkich faktów z życia ludzi z którymi się porównujemy, że te porównania, choć na pierwszy rzut oka łatwo mierzalne (większy samochód, większe bicki, większy brylant na palcu) są absolutnie niemierzalne w pełnej perspektywie, tj. pracy włożonej w osiągnięcie tego czy tamtego, straty poniesione podczas drogi do celu, itp. Jedyną osobą z którą możemy się porównać to my sami na przestrzeni lat, wtedy ma to sens, bo mamy wgląd do całej naszej historii, naszych zachowań, motywacji i wyborów.
I słowo na koniec, jeśli nasz bicek nas nie zadowala to pora wziąć się do roboty, a nie patrzeć z zazdrością na inne bicki, bo żaden jeszcze z tego powodu nie urósł.

This article has 1 comments

  1. maugomaugo

    Porównania do innych osób do niczego nas nie doprowadzą, jedynie do zaniżenia własnej samooceny i popadnięcia w deprechę.
    A dlaczego? Bo zawsze, ale to ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto ma lepiej niż my. Więc nawet jeżeli sąsiad X ma Mercedesa i my też chcemy, i w końcu go kupimy, to nagle okazuje się, że sąsiad Y ma jeszcze lepszego Jaguara. I takim sposobem zawsze będziemy tymi „gorszymi”.
    Dlatego porównywanie to zło! Tak samo jest z porównywaniem małych dzieci – że mój Jasio już mówi, a Twoja Zosia choć w tym samym wieku jeszcze nie. No litości. Każde dziecko rozwija się według swojego zegara biologicznego. I jeżeli będziemy dziecko stresować, że ucz się szybciej mówić, bo jesteś niedorozwojem, to co potem z takiego dziecka wyrośnie? Kłębek nerwów i niedowartościowany człowiek.
    Dlatego bądźmy sobą, róbmy wszystko w swoim tempie, nie patrzmy na innych (patrzeć można, zwłaszcza na lepszych, ale tylko po to by się INSPIROWAĆ nimi, a nie po to, by negatywnie się do nich porównywać).
    To chyba wszystko :)
    Pozdrawiam, maugo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>