7 rzeczy na których warto skupić się po trzydziestych urodzinach.

Nadszedł ten moment, kiedy wybitny, a przynajmniej lubię tak o nim myśleć, rocznik ’85 wkracza w dekadę z trójką z przodu. Choć było to wiadome od jakichś 30 lat, że czas ten nadejdzie nie prędzej czy później, tylko w określonym momencie, to jednak całe to zamieszanie ze zmianą cyfry na początku skłania do refleksji. Swoje urodziny świętowałam w pierwszym kwartale tego uroczego roku, więc mogę powiedzieć, że miałam całkiem sporo czasu na przemyślenie tego i owego, a poniżej 7 rzeczy, które wpadły mi do głowy.

1.
Już jakiś czas temu z pewnym zdziwieniem przyjęłam fakt, że imprezowanie 3 dni pod rząd, przerywane krótkim snem, jest odrobinkę męczące, niestety po 30 zaczynasz myśleć, że to nie tylko męczące, ale też…. niezdrowe. I o ile mając lat dwadzieściaparę, śniadanie składające się z resztek po imprezie, czyli garści czipsów, zagryzanych trzema słonymi paluszkami i rantem z pizzy stanowi wystarczający ekwiwalent substancji odżywczych, o tyle po trzydziestce, taki nadmiar glutenu może cię zabić. Ten czas to właśnie dobry moment, żeby zacząć zwracać większą uwagę na to co się je i poznać inne aktywności fizyczne poza scrollowaniem myszką. W końcu długość życia człowieka cały czas się wydłuża, więc w obecnym kombinezonie przyjdzie nam przebywać jeszcze jakieś… hmmm 80 lat, warto zatem o niego zadbać. Regularne badania? Yes, please! W końcu jesteś na tyle duży, żeby nie uciekać w panice przed dentystą.
2.
Ostatnio policzyłam wszystkie róże do policzków jakie mam w domu, wynik – 4. Biorąc pod uwagę fakt, że jeden zużywam 3 lata, mam zapas na 12 lat. Cudownie! Całą resztę pieniędzy, którą utopiłabym w różach mogę przeznaczyć na zabezpieczenie się na przyszłość. Z perspektywy 20.latki, emerytura, to jakaś odległa galaktyka wypłeniona zapachem naftaliny i fioletowej płukanki, natomiast z każdym rokiem ta galaktyka przybliża się o kilka lat świetlnych, żeby wkońcu wessać cię jak klocka lego leżącego na dywanie. I o ile nie jesteś aktualnie pomarszczoną greczynką, to niestety o swoją emeryturę musisz zadbać sama, a im wcześniej tym lepiej. Teraz najprawdopobniej masz pracę, nie kręci cię wydawanie kasy na kabaretki, cosmopolitan i niebieskie cienie do powiek, zatem jedyne ich słuszne miejsce to konto z którego skorzystasz za jakiś czas, powiedzmy za kolejne 30 lat.
3.
Czas spojrzeć krytycznie na swoje życie. Dalej marzysz o karierze tenisisty, chociaż rakietę w ręku miałeś ostatni raz na koloniach w ’92? Mimo to w każde święta opowiadasz, jak to w tym roku zapiszesz się do szkółki, tej samej do której chodziła Radwańska. To właśnie teraz należy odciąć sznureczek, który trzyma nas przywiązanych do zaprzeszłych marzeń i nie pozwala iść dalej. No i nie ma co się smucić, może już nie nauczysz się grać na oboju, ale za to gotujesz najlepszą carbonarę w promieniu 50 km, a teraz największą przyjemność sprawia ci jazda na rowerze.
4.
Nie ma nic ważniejszego niż rodzina i przyjaciele. Koniec. Kropka. To właśnie ty i ludzie wokół nadają wszystkiemu sens.
5.
Coś z czym miałam największy problem (i nadal mam), ale staram się nad sobą pracować to cierpliwość. Co prawda, nie zdarza mi się już zjadać bułki z serem od razu w sklepie, tylko dlatego, że jest ciepła, ale wciąż przyłapuje się na tym, że cokolwiek co urodzi się w mojej głowie ma być tu i teraz. Natychmiast! A cieprliwość jest cnotą i to mądrą. Kilka razy przekonałam się, że bardzo popłaca, a w parze z samodyscypliną działa cuda, więc po trzydziestce NIECH DZIEJE SIĘ MAGIA.
6.
Trzecia dekada to takie magiczne miejsce, gdzie jedyną osobą, której możesz coś udowodnić jesteś ty sam. Nie trzeba już zabiegać o poklask kolegów z klasy tym, że biłaś się za garażami, nie trzeba robić blond pasemek i kolczyka w języku, żeby zaimponować koleżankom z podwórka. Chcesz pokonać triatlon tylko dlatego, żeby chwalić się tym w biurowej kuchni? Odpuść, jeśli to jedyna motywacja. Jesteś już dorosły, nie musisz imponować ludziom, których nawet dobrze nie znasz.
7.
Czas skupić się na rzeczach ważnych. Jeśli siedzisz po 12 godzin w pracy, dzień w dzień, tylko po to, żeby skończyć tabelkę, która ani nie wymyśli lekarstwa na raka, ani nie otworzy portalu, dzięki któremu będzie można podróżować w czasie, to najwyższa pora zadać sobie fundamentalne pytanie. Czy jeśli na łożu śmierci, Najwyższy powie, że wygrałeś dzisiaj wielką kumulację i masz dzień gratis, to czy pierwszą rzeczą, którą zrobisz będzie pójście do pracy i dokończenie tabelki? Jestem przekonana, że nie, dlatego od magicznych urodzin skupiaj się na rzeczach, które zrobiłbyś w ten jeden ekstra dzień.

This article has 8 comments

  1. Olga

    Ja jeszcze etap z 3 na początku mam przed sobą ale również nie zjadam już bułki z serem w sklepie :P nie wiem czy z cierpliwością ma to coś wspólnego ale teraz wolę ja z dodatkiem ketchupu więc muszę dotrwać do domku. Ja w swój super extra dzień który bym dostała poszłabym się wyspać :D takie mam przemyślenia po 3 miesiącach macierzyństwa :D.
    Teraz czekam na kolejny wpis i oby nie miał 4 z przodu :)

    1. minimalfest

      Olga, 3 już tuż tuż, więc się szykuj :) I tak, dotrwanie z ciepłą bułą z serem, aż do domu, żeby nałożyć na nią ketchup, to zlepek determinacji, cierpliwości i hartu ducha, także czapka moja z głowy przed panią :)
      iiii postaram się zaskoczyć wszystkich i nawet wrzucić coś w tym kwartale!

  2. MK

    1. spotkanie śniadanie – wege po raz pierwszy – ma to sens ale kto ma na to czas.
    2. nadal jesteśmy jak Kristofer Lambert, jest jeszcze czas.
    3. bzdura, marzenia trzeba spełniać a nie zastanawiać się czy mają sens.
    4. killer 
    5. daj spokój, uzasadnij, nie czuje tego. ciepła bułka z serem to magia sama w sobie. a zimna nawet z ketchupem to co najwyżej iluzja.
    6. zaimponować sobie jest o wiele trudniej.
    7.  = 4.

    1. minimalfest

      1.  byłeś na spotkanie śniadanie?! może też się wybiorę :) i zdrowe jedzenie to nie tylko pesto z jarmużu z jagodami goji i czymś tam jeszcze o śmiesznej nazwie, jabłko zamiast piwa też się liczy ;)
      2.  w jednej książce przeczytałam kiedyś, że po co oszczędzać, skoro można nie dożyć jutra, na co odpowiedzią było, że jak wydamy wszystkie nasze pieniądze dzisiaj, to będzie dramat, jak się jutro obudzimy.
      3. ale ja nie twierdze, że nie powinniśmy spełniać marzeń, tylko, że czasem te z dawien dawna się przedawniły i nas trzymają i teraz zamiast ruszyć dalej to wciąż mamy zagwozdkę, że przecież mieliśmy być gwiazdami rocka, a jedyne na czym potrafimy grać to trójkąt.
      4. sie wie ;)
      5. jak zacznę to uzasadniać, to odpowiedź na komentarz będzie długości wpisu, a wiesz, że ja muszę oszczędzać się na kolejną publikację, bo przychodzi mi to trudno ;)
      6. ale za to jaka radość! ja np. dzisiaj zrobiłam 100 przysiadów i 100 burpees, chyba przez całe życie tyle burpeesów nie trzasnęłam, ledwo schowałam swój wielki, pawi ogon stojąc w kolejce do kasy po siłowni.
      7. sie wie ^2. 

Odpowiedz na „MKAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>