Pomiędzy kichnięciem, a kichnięciem.

Posted by in Bez kategorii

Po raz kolejny w tym roku ląduje w łóżku otoczona lekami, herbatą w termosie i zapasami chusteczek. Czuję się jak chętnie odwiedzane sanatorium dla zarazków, które potem one same polecają znajomym i rodzinie. Przez większość tego czasu spałam, czytałam i oglądałam głupoty w internecie. I właśnie o tych głupotach będzie kilka najbliższych zdań.

Wraz z wdrożeniem w życie mojego postanowienia, tego samego dnia wypisałam się z każdego możliwego newslettera, który trafiał do moich skrzynek pocztowych. Nie oglądam od tego czasu żadnych hauli zakupowych, recenzji, nawet -55% w rossmanie nie robi na mnie wrażenia. Myślałam, że kilkoma kliknięciami pozbyłam się wszystkich pokus. Niestety kilka chwil bezmyślnego błąkania się po internecie zaowocował tym, że pod koniec dnia chciałam kupić 3 rzeczy, kosmetyczkę wodoodporną, w pięknym morskim kolorze, puder z filtrem SPF20 i opaskę do włosów. Wszystko ma swoje uzasadnienie. Oczywiście kosmetyczka musi być, bo jak jeżdżę pod namiot to zawsze gdzieś stawiam swoją w mokrej plamie i potem wszystko w środku również jest mokre. Puder z filtrem, bo matuje, ma wysoki filtr i się przyda na lato. Na koniec opaska, bo wkrótce jadę na półwysep, a tam przecież wieje, a w opasce nie będzie mi przewiewało uszu, no i doda ona szyku moim helskim stylizacjom (tj. dresom i ubraniom piżamopodobnym). Wszystkie te rzeczy mogę jakoś ponaciągać pod roczny regulamin, tylko tknęła mnie myśl, że ani przez moment nie potrzebowałam tych rzeczy zanim je zobaczyłam. Nie wróciłam wczoraj spod namiotu wkurzona przemokniętymi kosmetykami, nie sparzyłam się również na słońcu. Potrzeba nie pojawiła się przed zakupem rzeczy, to najpierw pojawiła się rzecz do której dopowiedziałam potrzebę. Równie dobrze mogłam jakoś wypatrzyć ukulele, hamak i torbę termiczną na obiady do pracy.
Zaczęłam się zastanawiać kiedy ostatni raz faktycznie miałam potrzebę kupna jakiegoś przedmiotu, podyktowanego względami praktycznymi. Coś takiego się znalazło i wciąż gdzieś o tym myślę, badając jak bardzo moja codzienność cierpi z powodu jego braku. Jeśli faktycznie zdecyduję się na jego zakup, to dam Wam znać. Natomiast jestem w stanie wyciągnąć kilka lekcji z chorobowego brodzenia w sieci. Przede wszystkim muszę wprowadzić nieco więcej uważności, bo nawet nie wiedziałam w którym momencie stwierdziłam, że opaska do włosów to jest coś co absolutnie muszę mieć. Uważność przyda się również podczas filtrowania kolejności w której pojawia się produkt i potrzeba. Koniec historii jest taki, że nic nie kupiłam i tym oto sposobem za 4 dni będę świętowała pełny miesiąc bez zakupów. BENG!!